Ta strona używa cookies w celu świadczenia usług oraz obsługi statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Więcej na temat cookies oraz możliwości ich wyłączenia znajdziesz w polityce prywatności.

X

Dziecko nadpobudliwe - część IV

Tajemnica zbilansowanego jadłospisu

Ostatnio zaszły zmiany w skali wartości różnych substancji odżywczych dla człowieka. Do niedawna ściśle przestrzegane i nieustannie polecane witaminy dziś już przestają być problemem, ponieważ są na bieżąco dodawane do artykułów spożywczych, a wiadomości o nich już się przedostały do świadomości społeczeństwa. Centrum zainteresowania stanowią obecnie poszczególne pierwiastki tablicy okresowej – pierwiastki chemiczne występujące w przyrodzie, których pewna część znajduje się w ludzkim ciele. Okazało się, że szereg komplikacji zdrowotnych związanych jest z niedostateczną konsumpcją całego szeregu minerałów i pierwiastków rozproszonych. Czechom tragicznie brakuje jodu, magnezu, cynku, selenu…

Minerały i pierwiastki rozproszone nie dodają ciału energii, lecz są pewnego rodzaju katalizatorami dla niektórych reakcji chemicznych w organizmie. Biorą udział w budowie i w utrzymaniu tkanek cielesnych (na przykład, twardość kości i zębów zależy od dostępności wapnia, fosforu i magnezu). Również niezbędne są do utrzymywania równowagi tkanek ciała, przede wszystkim krwi i płynu tkankowego. Wapń, magnez i fosfor tworzą wspólnie z sodem, potasem, siarką i chlorem bardzo delikatnie dawkowany koktajl, który zapewnia dobrą pracę komórek, organów, mięśni i nerwów. Te substancje są składnikami soli, które człowiek przyjmuje w pokarmie. A ponieważ są wydalane przez nerki, jelita i naskórek, należy nieustannie uzupełniać ich zasoby.

Często cierpimy na różne obciążenia i nie wiemy, że może je wywoływać niedobór niektórych substancji mineralnych albo pierwiastka rozproszonego w jadłospisie. I to również w przypadku, jeżeli dzienne spożycie pierwiastka chemicznego stanowi tylko ułamek miligrama. Potrzebna ilość najważniejszych minerałów – mikropierwiastków (wapnia, fosforu, magnezu, sodu, potasu i chlorków) waha się od kilkuset miligramów dziennie aż do jednego grama i więcej. Pierwiastki rozproszone potrzebne są w o wiele mniejszych ilościach. Chodzi o żelazo, cynk, jod, miedź, mangan, fluor, chrom, selen, molibden, kobalt i wanad. Postępujące badania starają się uzupełnić tę listę innymi pierwiastkami.

Pigułka lub drugie śniadanie?
Żywotnie ważne znaczenie substancji mineralnych oraz ich zagrażający niedostatek wykorzystuje przemysł farmaceutyczny i proponuje szeroką paletę witamin, minerałów i pierwiastków rozproszonych w tabletkach. Spożywanie pigułek witaminowych i mineralnych stało się modne. Powstaje pytanie – czy nie byłoby bardziej naturalne i pożyteczne dla zdrowia zaopatrywać ciało w te substancje za pośrednictwem zbalansowanego pokarmu? Jeżeli już chodzi o wapń czy żelazo, selen lub mangan – organizm ludzki ma zapewnioną prawidłową kombinację minerałów, jeżeli ma odpowiednią dietę. Starajmy się wykorzystywać jak najwięcej dostępnych artykułów spożywczych i minerałów z naturalnych źródeł, ale nie wahajmy się zastosować również dodatki żywnościowe, jeżeli jest to potrzebne. Pamiętajmy jednak, że tabletki mają sens tylko w przypadkach, kiedy istnieje wyraźny niedobór minerałów i pierwiastków rozproszonych, na przykład podczas choroby. Jeżeli chodzi o pewne schorzenie, należy przed rozpoczęciem spożywania minerałów w tabletkach poradzić się z lekarzem, najlepiej z dietetykiem. Nie zapominajmy o odpowiednim dawkowaniu. W nadmiernych ilościach wszystko szkodzi. Niestety tylko nieznaczna ilość ludzi wie, jak przygotować zbalansowaną potrawę.

Każdy z nas uświadamia sobie szkodliwość nadmiernego spożywania soli kuchennej jako źródła zbytecznego sodu. A jednak mało kto istotnie obniżył jej spożycie. Zamykanie oczy wobec ryzyka nie jest wyjściem. Musimy starać się przyrządzić jedzenie tak, aby zawierało wszystko, czego potrzebujemy dla zachowania doskonałego zdrowia. Powinniśmy, jeśli możemy, spożywać pokarm w surowym stanie, ewentualnie tylko minimalnie ugotowany i przyprawiony. Nierozważne gotowanie, przetwarzanie i rafinowanie artykułów spożywczych prowadzi do znacznych strat substancji odżywczych, witamin, makro i mikroelementów oraz innych biologicznie aktywnych substancji.

Magnez – minerał numer jeden dla hiperaktywnych dzieci.

O dostatecznym podawaniu magnezu z pokarmem nie mogą zapominać przede wszystkim rodziny z hiperaktywnymi dziećmi. Magnez bierze udział praktycznie we wszystkich procesach życiowych, zwiększa ogólną odporność jako czynnik antystresowy, antydepresyjny, uspokajający, przeciwalergiczny i przeciwzapalny. Jest niezbędny przede wszystkim do zachowania normalnego funkcjonowania systemu nerwowego: przekazywania impulsów nerwowych mięśniom (wspólnie z wapniem). Uczestniczy w setkach różnych odczynów enzymatycznych, bierze udział w regulacji wzrostu i czynności komórek. Uczestniczy w budownictwie kości (wspólnie z wapniem i fosforem), tworzy szkliwo zębowe. Pomaga przy spożyciu witamin C i E. Poprawia pamięć i myślenie.

Niedobór magnezu najczęściej bywa spowodowany przez mało urozmaicone odżywianie się. Pierwszymi oznakami niedoboru są: nerwowość, impulsywność, drażliwość, nie tolerowanie hałasu, dreszcze, bezsenność, mdłości. U dzieci odznaczających się hiperaktywnością niedobór magnezu objawia się bardzo szybko wyraźnym pogorszeniem stanu i zaburzeniami zachowania. Innymi objawami niedostatecznej ilości tego ważnego pierwiastka rozproszonego mogą być: wypadanie włosów, łamliwość paznokci, kołatanie serca, zawroty głowy, nocne pocenie się i poranne uczucie zmęczenia. Wielki deficyt prowadzi do skurczów mięśni. Zażycie magnezu obniża się w przypadku podwyższonego spożycia rafinowanych artykułów spożywczych, głównie cukrów prostych, białej mąki, wędlin i produktów mlecznych o wielkiej zawartości tłuszczu.

Zwiększone picie mleka oznacza doprowadzenie do organizmu nadmiaru wapnia, który prowokuje wydalenie magnezu. Również niezrównoważona flora bakteryjna jelit pogarsza wchłanianie magnezu. Ze względu na to, że magnez wchodzi w reakcję z fosforem i wapniem, długotrwałe spożywanie samego magnezu zmienia równowagę z tymi dwoma minerałami. Nadmierna ilość magnezu może spowodować rozwolnienie, zakłócenie równowagi minerałów, spowolnienie aktywności układu nerwowego. Czekolada nie jest tym najlepszym środkiem na stres. Jeżeli dzieci są nerwowe, zmęczone czy rozdrażnione, nie zapominajmy o dostatecznym zażywaniu magnezu. Do artykułów bogatych w magnez należy soja, inne nasiona roślin strączkowych, płatki owsiane, otręby, zboże gruboziarniste, kiełki, migdały. Nieco mniej magnezu zawiera rybie mięso, owoce i surowe warzywa liściaste, miód. Regularna konsumpcja tych artykułów spożywczych z pominięciem białego pieczywa i cukru pomoże zapewnić potrzebną ilość magnezu oraz innych minerałów i witamin dla waszego dziecka.

Wapń
Wapń jest absolutnie koniecznym minerałem, który w ludzkim organizmie występuje najczęściej. Większość ludzi wie, że wapń jest potrzebny do tworzenia kości i zębów oraz do utrzymywania ich jakości. Już mało kto wie, że wapń jest niezbędny do przenoszenia podrażnień z nerwów na mięśnie, wywiera wpływ na przepuszczalność membran komórkowych, bierze istotny udział w procesach krzepnięcia krwi. Jeżeli organizm cierpi na niedobór wapnia, pobiera go przede wszystkim z kości. Dzięki temu możemy w ciągu pewnego czasu wcale nie spostrzegać, że mamy niedostatek tej substancji, ale potem bardziej kruchy stanie się kręgosłup, szyjki kości biodrowych i inne kości (osteoporoza). Brak wapnia może również objawiać się zakłóceniami pobudzenia nerwowego, sercowymi i innymi komplikacjami. Nieco zwiększone zapotrzebowanie na wapń odnotowuje się w wieku niemowlęcym i dziecinnym, przy urazach i podczas długotrwałego leczenia szpitalnego.

Źródłem wapnia w codziennym pokarmie są przetwory mleczne, mak, płody roślin strąkowych, warzywa. Witamina D, która tworzy się w skórze pod wpływem promieni słonecznych, ma wielkie znaczenie przy wchłanianiu i wykorzystaniu wapnia. Dlatego zalecamy rozsądne opalanie się. Pięć do piętnastu minut codziennego przebywania na słoneczku zaopatruje organizm w potrzebną ilość witaminy D, nie zwiększając ryzyka  raku skóry. Nie zapominajmy, że dla dzieci prawidłowe opalanie się jest o wiele bardziej korzystne, niż wielkie ilości mleka. Istotnym czynnikiem zagrożenia niedoborem wapnia jest wysokie spożycie białek (100 g dziennie i więcej) oraz ich nieodpowiedni skład (przewaga białek pochodzenia zwierzęcego). Nawet wapń podawany w postaci lekarstwa nie może uzupełnić straty wapnia przy jednoczesnym nadmiernym spożywaniu białek. Dlatego zalecamy prawie całkiem wykluczyć wędliny, ograniczyć spożycie jaj (wystarczy 5 sztuk tygodniowo). I na odwrót, można zwiększyć ilość ryb (zwłaszcza morskich) w pokarmie, częściej włączać do jadłospisu orzechy, nasiona, kultury zbożowe (pszenicę, żyto, płatki owsiane, grykę, płatki zbożowe, krupy, kukurydzę). Potrzebny poziom wapnia obniżany jest również przez nadmierne spożycie tłuszczy i cukrów prostych.

Wchłanianie wapnia zostaje obniżone przez długotrwałe podawanie niektórych lekarstw: przede wszystkim kortykoidów, środków przeciwepileptycznych, diuretyków (nie tiazydów) oraz antacydów z zawartością aluminium. Brak wapnia zagraża także pacjentom z chorobami układu trawiennego, dysbiozą jelit oraz osobom ze zwiększoną aktywnością tarczycy. Fachowcy radzą nie zażywać wapnia musującego bez zalecenia lekarzy, preferowane jest zażycie wapnia w pokarmie. Kilka tabletek wapnia dziennie może spowodować zatwardzenie i rozwinąć się do komplikacji nerek, utworzenia kamieni, wywołać zwiększone ryzyko infekcji dróg moczowych oraz zbyteczne odkładanie się wapnia w naczyniach i tkankach miękkich. Jeżeli mimo wszystko będziecie zażywać dodatkowy wapń, należy połączyć go z magnezem.

Fosfor i sód

Czeski jadłospis niestety odznacza się znacznym nadmiarem fosforu i w jeszcze większej mierze sodu. Jest to zwią-zane z przesadnym spożyciem słodkich i słonych potraw. Ten negatywny trend niestety się pogłębia. Fosfor można odnaleźć w każdej komórce ludzkiego ciała, jako składnik kwasu fosforowego i jego soli. Fosfor jest ważnym pierwiastkiem budulcowym kości, zębów, mózgu, nerwów i mięśni. Bez fosforu nie może się obejść przemiana i przenoszenie energii w ciele. W jelitach wchłaniane jest około dwóch trzecich całej ilości fosforu. Podstawową regułą w stosunku do fosforu jest konieczność zachowania równowagi fosforu wobec wapnia. Ta proporcja musi stanowić w przybliżeniu dwie części wapnia do jednej części fosforu. A jednak prawidłowa proporcja tych dwóch najobfitszych pierwiastków naszego ciała jest raczej pobożnym życzeniem, niż rzeczywistością.

Fosfor występuje w nadmiarze. Im więcej fosforu jest w organizmie, tym mniej jest wapnia. Zdaje się, że wapń przegrywa na całej linii. Winny jest w pierwszej kolejności cukier we wszystkich postaciach: w deserach, cukierkach, napojach słodzonych, czekoladzie, lodach… Dalszym winowajcą jest zbyt duża ilość wyrobów mlecznych, ponieważ w nich proporcja wapnia i fosforu jest negatywnie przesunięta w stronę fosforu. I jako trzeci czynnik negatywny – gromadzić fosfor na niekorzyść wapnia pomaga pokarm z wysoką zawartością białka (100 g dziennie i więcej). Co na to fachowcy od wyżywienia? Poza zwykłymi zaleceniami „mniej i jeszcze mniej cukru” radzą prawie całkiem wykluczyć wędliny i zwiększyć konsumpcję nasion roślin strączkowych, kultur zbożowych, orzechów i jarzyn liściastych. Codzienny pokarm należy ulepszać za pomocą zbalansowanych i pełnowartościowych źródeł zarówno znanych, jak i jeszcze nie odkrytych potrzebnych pierwiastków: świeżych soków jarzynowych (na przykład, szklanka soku marchewkowego i selerowego dziennie), płatków pszenicznych, nasion sezamowych i słonecznikowych.

Sód i potas tworzą zgrany zespół roboczy, podobnie jak wapń i fosfor. Sód razem z potasem utrzymuje równowagę kwasów i zasad w ciele, reguluje objętość płynów w ciele, uczestniczy w przenoszeniu pobudzenia nerwowego. Jedna łyżeczka kawowa dziennie wystarczy. Bez soli (i zawartego w niej sodu) nie można żyć, grozi nam raczej odwrotna skrajność. Zamiast 3-4 g dziennej konsumpcji soli kuchennej spożywamy jej 5-15 g na dzień, a więc wielokrotnie więcej, niż ciało potrzebuje. Toteż solimy lub prędzej przesalamy wszystko, włącznie z potrawami dla dzieci, ponieważ niesłone dania nie mają dla nas „smaku”. Wskutek przemysłowego przyprawiania potraw ta tendencja stale się pogarsza. Skuteczną „bombą sodową” może być jedzenie w bufecie lub w innym barze szybkiej obsługi: tylko jeden hamburger zawiera minimalnie 1200 mg sodu, parówka 750 mg! Nie zapominajmy, że dużo soli jest w wędlinach, w serkach topionych, w słonym pieczywie. Jeżeli całkowicie wyłączyć sól z jadłospisu, będzie to bardzo korzystne dla zdrowia dziecka. Bez namysłu należy usunąć z dziecięcego jadłospisu chipsy, smażone sucharki, słone orzeszki, gotowe sosy, zupy z proszku i mięso konserwowane. A zatem chodzi o kolejne „bomby sodowe”. Niedostatek sodu jest w naszych warunkach nad wyraz rzadki i może być spowodowany tylko nadmiernym poceniem się.

Powszechnie jest uważane, że podwyższone zapotrzebowanie na minerały i płyny ma miejsce w lecie podczas upałów. W tym przypadku zalecamy stołowe wody mineralne lub jeszcze lepiej herbatę ziołową z zawartością wodorostów morskich, które są najlepszym zasobami minerałów. Jak się nauczyć mniej solić? Pierwszym krokiem do ograniczenia spożycia soli musi być nawyk smakowania jedzenia przed tym, zanim go „automatycznie" dosolimy. Drugim krokiem jest nie stawiać na stole solniczki. Jako trzeci krok należałoby ograniczyć solenie przy gotowaniu. Większość surowców do gotowania zawiera już sól, i to wilościach wystarczających do pokrycia naszych potrzeb dziennych. Solimy wyłącznie dla osiągnięcia „lepszego", wyraźniejszego smaku, niekiedy dlatego, iż wydaje się nam, że bez soli nie ugotujemy.

Oczywiście rosół z kury lub chleb domowy odrobiny soli potrzebuje. Ale przy gotowaniu makaronu można się obejść całkiem bez soli. Także warzywa mają z natury dostateczną ilość wszystkich soli – wystarczy tylko wybrać odpowiedni sposób przyrządzenia. Śmiało wnieśmy poprawki do naszej książki kucharskiej i wykreślmy połowę i więcej zwykłej ilości soli. Nie zapomnijmy poprawić także recepty na pieczenie! Jasne jest, że z dnia na dzień nie potrafimy ograniczyć spożycia soli o połowę. Lepsze i z punktu widzenia psychologii łatwiejsze jest stopniowe obniżanie ilości soli. W celu dodania smaku do jedzenia możemy zamiast soli wykorzystywać suszone zioła i korzenie, na przykład: kiełki, bazylię, kminek, imbir, nasiona gorczycy, nasiona selera, nasiona sezamowe, curry, pietruszkę, gałkę muszkatołową, cząber. Doprawiać można także octem, winem, sokiem cytrynowym, rajskim jabłkiem, koperkiem, cebulą, czosnkiem… Przyrządźmy mieszankę ze swoich własnych korzeni ziołowych bez soli. Kuchnia mogłaby się stać laboratorium twórczym, które służy zdrowiu.

< poprzedni następny >


żródło: Joalis info - biuletyn medycyny informacyjnej, wrzesień-październik 2008